GPW w IPO po 43 złote czy to nie przesada?
Śledzę wydarzenia na giełdzie, nie to żebym grał po prostu z czystej ciekawości. Powiem szczerze że do giełdy jestem nastawiony raczej sceptycznie, ale może udziela mi się to polskie narzekanie. Otwieram PB(nie to żebym kupował, na uczelni rozdają) tytuł „Murowany zysk” oczywiście artykuł dotyczy wejścia giełdy na giełde. Tak to nie pomyłka skarb państwa urządza kolejną wyprzedaż majątku narodowego na ratowanie dziurawego okrętu pt „Rzeczpospolita”. Nie na to jednak chciałem zwrócić uwagę. Media prześcigają się w doniesieniach ile to giełda da nam zarobić. Wg mnie da, ale nie dzięki temu ile tak naprawdę jest warta, a przez medialną nagonkę, która nakręciła popyt. Warto spojrzeć na wyceny samej giełdy, ja dzisiaj poświęciłem chwile uwagi na przeczytanie raportu BGŻ DM, w którym to Bank BGŻ wycenia nam giełde na 39,4 złotego.
Oto link do raportu:
http://www.bankier.pl/static/att/81000/2231299_GPWraportIPO21.10.2010.pdf
tabelka z wyceną:
[IMG]http://i53.tinypic.com/xqc4yf.jpg[/IMG] (trzeba podzielić przez ilość akcji)
Przypomnę że inwestorzy indywidualni kupowali po 43 złote a było ich 323 tysiące. Zastanawia mnie jednak co innego, czy ci indywidualnie inwestorzy wiedzą tak do końca co robią? Popyt kształtuje cenę, tutaj mamy rewelacyjny popyt na akcje które nie były wybitnie wyceniane. Biorę znów PB i widzę w pierwszy dzień giełda ma wzrosnąć 23 procent a giełdową przygodę zacznie na poziomie 47-48 złotych…
W sprawie rewelacyjnego zarobku odsyłam tu:
http://newsweek.salon24.pl/244152,gielda-nie-da-zarobic
W związku z tym ja mam pytanie. Czy to nie jest czasem zbiorowe szaleństwo napędzane przez media? Magia kolejnej wielkiej prywatyzacji? Inwestor indywidualny może nabyć maksymalnie 25 akcji. O co tyle szumu? Rozumiem że rządowi zależało żeby dużo pieniędzy powędrowało łatać dziurę, ale czy o to chodzi na giełdzie żeby zarobić 200 złotych? To dużo i mało, mało jeśli weźmiemy pod uwagę stopień ryzyka, dużo porównując do zainwestowanego kapitału. Sam zacząłem się zastanawiać czy giełda to nie jest rodzaj rozrywki, jak na Służewcu, każdy obstawia swojego konia i jedziemy. Zwycięzcy w towarzystwie mogą się później pochwalić swoją elokwencją inwestorską, a szczerze mówiąc ulegli jednej wielkiej spekulacji pod nazwą debiut Giełdy Papierów Wartościowych. Warto usiąść i pomyśleć kto na tym zarobił najwięcej…


